Festiwale wybierz miasto

Darmowe wejściówki

Ino-Rock Festival 2011


Wydarzenie archiwalne.

Inowrocław Inowrocławski Teatr Letni 2011-09-10 godz. 17:00

LEBOWSKI Szczecińska formacja założona...

LEBOWSKI
Szczecińska formacja
założona w 2002r. i grającą muzykę z pogranicza art rocka, muzyki
filmowej, eksperymentalnej i improwizowanej. Kompozycje tworzą spójną
całość, w sposób klarowny definiując charakterystyczne i rozpoznawalne
brzmienie grupy.
Skład zespołu tworzą:
Marcin Grzegorczyk - guitars
Marcin Łuczaj - synths
Marek Żak - bass
Krzysztof Pakuła - drums

Na debiut płytowy przyszło im czekać bardzo długo, bo aż 8 lat. Dopiero
bowiem w 2010 roku pojawiła się pierwsza w ich dyskografii płyta
"Cinematic" z - jak to określił sam zespół - muzyką do nieistniejącego
filmu. Album śmiało można uznać za dzieło koncepcyjne dedykowane
wielkim postaciom polskiego (ale nie tylko) kina.
W jaki sposób uzyskali zamierzony efekt? Po prostu
wpletli w swoją instrumentalną muzykę fragmenty m.in. takich filmów
jak: Gangsterzy i filantropi, Hydrozagadka czy Pamiętnik znaleziony w
Saragossie, wykorzystując głosy wybitnych polskich aktorów: Leona
Niemczyka, Zdzisława Maklakiewicza czy Romana Kłosowskiego. "Cinematic"
to płyta bardzo spójna, gęsto usiana tworzącymi swoisty kolaż
dynamicznymi tematami. Niczym obraz dobrego reżysera, Lebowski trzyma
słuchacza w napięciu, zmieniając nastroje, grając na emocjach,
niepokojąc. Rozbudowane i wielowątkowe kompozycje, pozwalają snuć
opowieść zaskakującą i niebanalną.
Całości dopełniają bogate instrumentarium i ciekawe
aranżacje, co jednak nie przeszkadza muzyce stawać się chwilami
ascetyczną, skromną i wyciszoną.
Album spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno
w naszym kraju jak za granicą. Zainteresowanie wydaniem materiału na
Zachodzie wyraziła firma Kscope (mająca "pod opieką" m.in. Porcupine
Tree, Anathemę, Lunatic Soul, Blackfield itp.). Już niedaleka
przyszłość pokaże jak potoczy się dalsza kariera zespołu.

______________________________________________________________________________________________________


WOLF PEOPLE
Zespół WOLF PEOPLE
rozpoczął działalność w 2006r. i jako pierwsza brytyjska grupa rockowa
dołączył do grona wykonawców amerykańskiej wytwórni Jagjaguwar. Liderem
grupy jest gitarzysta i wokalista Jack Sharp, któremu
towarzyszą Joe Hollick (gitara), Dan Davies (bas) i Tom
Watt
(perkusja). O Wolf People zrobiło się głośno, gdy na początku
2010 roku na rynku pojawiła się "Tidings", kompilacja zawierająca 15
utworów napisanych przez Sharpa w latach w latach 2005-2007. Inspiracji
do ich powstania muzyk szukał w angielskiej psychodelii,
rhythm'n'bluesie i folk-rocku końca lat 60. Kiedy w 2005 roku zapragnął
umieścić część swoich demo w Internecie, zrobił to pod szyldem Wolf
People, będącym częścią tytułu książeczki dla dzieci "Little Jacko And
The Wolf People". Jako że nie spodziewał się, by ktokolwiek zwrócił
uwagę na jego nagrania, nazwa wydała mu się mało istotna. Po latach już
razem z kolegami z zespołu zastanawiali się nad jej zmianą, lecz nie
przyszła im do głowy żadna godna uwagi. Muzycy zgodnie podkreślają też,
że "Tidings" nie jest albumem z prawdziwego zdarzenia; to raczej zbiór
muzycznych pomysłów tworzących wielki dźwiękowy collage. Ze strony
Sharpa była to próba kopiowania pomysłów z "Safe As Milk" Captaina
Beefhearta i jego Magic Band. Słuchał wtedy też pierwszej płyty
Pentangle, więc do jego kompozycji powoli przenikały wpływy folkowe.
Gdy Wolf People stali się już pełnoprawnym zespołem,
muzyczne szlify zdobywali grając podczas koncertów wczesne kompozycje
lidera. Lubią o nich myśleć jako o prehistorii grupy, która teraz
wszystkie utwory tworzy wspólnie. Pełnię swoich możliwości muzycy
pokazali na pierwszym "właściwym" albumie "Steeple".
Album powstał na terenie starej posiadłości w Walii.
Dwór popadł w totalną ruinę i rozebrano go w latach 80. Muzycy
nagrywali w starej stodole zamienionej na studio, a mieszkali w domkach
dla służby i kuchni.
Jack Sharp: "Wcześniej obdzwanialiśmy domki do
wynajęcia na wakacje z pytaniem, czy możemy przez tydzień odbywać w
nich próby. Właściciel jednego z nich odparł, że wolałby, żebyśmy
robili to w studiu. Nawet nie wiedzieliśmy, że tam jest studio! Bardzo
nam się tam spodobało, więc kilka miesięcy później postanowiliśmy tam
nagrać cały album."
Album "Steeple" rozpoczynają najbardziej ponure i
posępne akordy od czasów pierwszej płyty "Black Sabbath" - można w nich
niemal usłyszeć kościelny dzwon wybijający nadejście godziny duchów.
Zespół przechodzi potem w dostojny utwór "Silbury Sands", który
nastrojem mieści się gdzieś pomiędzy "Words from the Front" Toma
Verlaine'a i ostrych riffów, które mogłyby być odrzutami z pierwszego
albumu Led Zeppelin.
Jednak przede wszystkim słychać tu wpływy muzyki
tradycyjnej, która przewijała się przez wiele wcześniejszych kompozycji
grupy i której wpływ wyczuwalny jest w niemal każdym utworze z tej
płyty. Muzycy czerpią pełnymi garściami z muzycznej tradycji i obrazów
typowych dla muzyki folk, nic więc dziwnego, że w utworach pojawia się
smak krwi i ziemi, życie i śmierć. Związkom z tradycją płyta zawdzięcza
również swój tytuł.
Jack Sharp: "W centrum każdego angielskiego miasteczka
i wsi zwykle stoi zakończona iglicą wieża, a wiele spośród utworów na
albumie nawiązuje do historii takich lokalnych społeczności".
"Silbury Sands", opowiada Sharp, "od strony muzycznej
jest połączeniem wielu różnych pomysłów, nad którymi wówczas
pracowaliśmy. Tekst opowiada o trzech różnych wydarzeniach, które
dotknęły miasteczko w Północnym Devonie. Jego nazwę chyba źle
odczytałem z mapy, bo od tamtej pory nie potrafię go znaleźć."
Tiny Circle zabrzmi znajomo w uszach większości fanów
grupy, gdyż pojawił się na stronie A wcześniej wydanego singla - to
ukłon w stronę dawniejszych czasów, kiedy w brzmieniu grupy dominował
flet grającego w niej wcześniej Rossa Harrisa.
Painted Cross jest nowszą wersją bardzo starego
utworu, który Jack napisał w tym samym czasie co Cotton Strands i Storm
Cloud (istnieje nawet jego nagranie pochodzące z tamtych czasów!). W
brzmieniu pojawiają się echa Tomorrow i UFO, a bas i perkusja grają
cudownie zaraźliwy riff nawiązujący do czystych dokonań starej szkoły
Bevana i Kefforda (sekcji rytmicznej grupy The Move). Tekst z kolei
opowiada o ruinach kościoła w wiosce, w której dorastali Jack Sharp i
perkusista Tom Watt.
Morning Born to wniknięcie do samego środka albumu.
Tom Watt gra na perkusji z niemal wojskową precyzją, a bas Dana Daviesa
w połączeniu z gitarą rytmiczną nadaje całości rozpędu porównywalnego z
klasycznym Magic Band Captaina Beefhearta.
Potężne psychodeliczne crescendo grzmiącej perkusji i
wykrzywionych gitar zapowiada instrumentalny jam Cromlech. Śp. Michael
Jones z pewnością spogląda na to z uśmiechem z rock'n'rollowego nieba.
To coś dla fanów starego Man i szalonych gitarowych pojedynków Jonesa i
Leonarda. To coś dla wielbicieli Johna Weinzierla z okresu współpracy z
Amon Duul 2. To po prostu totalny odjazd! I trwa zaledwie trzy i pół
minuty - nikt nie może więc oskarżyć muzyków, że z upodobaniem oddają
się hippisowskim w stylu ciągnącym się w nieskończoność jamom. Muzycy
wyznali jednak, że nie mieliby nic przeciwko temu, by zagrać koncert
składający się z jednego tylko numeru. To dopiero byłby numer!
One By One From Dorney Reach i Castle Keep stanowią
teraz żelazny element koncertów grupy. Powracające gitarowe riffy jęczą
jak udręczone duchy i brzmią tak, jakby narodziły się na pierwszym
albumie Pink Floyd - i jak w większości utworów Wolf People wyczuwa się
czające się gdzieś zagrożenie i mrok. Castle Keep dodatkowo "pachnie"
Fairport Convention w składzie z 1970r.
Album zamyka dwuczęściowa kompozycja Banks of the
Sweet Dundee. Jack Sharp: "Tekst tego utworu spisano w Potton w 1904r.
i zamieszczono w "Bedford Times". Ja znalazłem ją w bibliotece w
Bedford w małej broszurce zatytułowanej "Stare pieśni śpiewane w
Bedfordshire". Postanowiłem połączyć ją z drobiazgiem, który napisał
Joe i zmieniłem melodie, by do tego wszystkiego pasowała (nawiasem
mówiąc, w broszurce nie zamieszczono żadnych nut). Tekstu było za dużo,
więc musieliśmy dopisać drugą część, by podtrzymać zainteresowanie
słuchaczy. Ostatecznie musieliśmy zrezygnować z dwóch ostatnich
linijek. Joe napisał potężny riff zamykający całość. To w pewnym sensie
muzyczny hołd złożony utworom takim jak "Murder of Maria Marten"
Shirley Collins i "Sir Patrick Spens" Fairport Convention. Organy,
które słychać w środku utworu, określiłbym raczej dość swobodnie jako
"domowego wyrobu mellotron". To sample wszystkich nut z drewnianego
recordera wprowadzone do MPC marki Akai i zagrane potem w akordach."
"Steeple" to dopracowana w najdrobniejszych
szczegółach płyta, imponująca przy tym poziomem wykonania. Zamieszczone
na niej kompozycje zachwycą z pewnością wszystkich tych, którzy kochają
brytyjskie, bluesowo-psychodeliczne brzmienie początku lat 70.
przyprawione oczywiście solidną szczyptą nowoczesności.
Album zebrał znakomite recenzje w prasie brytyjskiej,
a w cenionym niemieckim miesięczniku "Eclipsed" został wyróżniony w
grudniu 2010 tytułem "Płyty miesiąca".
Ostatnimi czasy Wolf People koncertowali w Wielkiej
Brytanii, Niemczech i Norwegii m. in. z Dinosaur Jr, Tinariwen,
Witchcraft, Sleepy Sun, Malcolmem Mooneyem i Voice Of The Seven Woods,
zachwycając muzycznym mistrzostwem i swobodą. Potwierdzeniem rosnącej
pozycji grupy na scenie muzycznej jest też niedawna trasa z kanadyjskim
zespołem Black Mountain.

______________________________________________________________________________________________________


PAIN OF SALVATION
W świecie rządzonym przez
coraz bardziej nieugięte zasady i konformistyczne koncepcje sztuki,
zespół PAIN OF SALVATION stworzył na międzynarodowej scenie muzycznej
swoją własną niszę.
Ich inteligentnie skomponowane i zręcznie zaaranżowane
utwory są mieszaniną metalu, popu, funky, disco, bluesa, gotyku oraz
folku z arabskimi i orientalnymi wpływami, a także bardziej lub mniej
ekstremalnych stylów muzycznych, tworząc przy tym jednolitą całość.
PAIN OF SALVATION świadomie nie poddaje się żadnym
artystycznym kompromisom, a jedyne kryterium dla ich kompozycji stanowi
najwyższa jakość oraz głębia zawartości.
"To umiejętności i złożoność powinny być częścią
machiny, a nie funkcjonalność czy konstrukcja" - mówi lider zespołu
Daniel Gildenlöw, "próbuję więc ukryć je tam, gdzie powinien być silnik
- pod maską maszyny, wbudowany głównie po to, by przetwarzać pomysły i
emocje." To właśnie dlatego ich albumy są tak dobrze przyjmowanie przez
fanów oraz media z różnych kręgów muzycznych, począwszy od
progresywnego metalu, poprzez nu metal aż po rock progresywny, a nawet
muzykę świata.
Od momentu utworzenia swojego pierwszego znaczącego
zespołu Reality w 1984 roku, jego pomysłodawca i lider Daniel Gildenlöw
konsekwentnie podąża za własną koncepcją różnorodnego, technicznie
doskonałego i wykraczającego poza wszelkie granice rocka progresywnego.
W 1991 roku zmienił nazwę zespołu na PAIN OF SALVATION i od tamtej pory
wydał sześć albumów studyjnych oraz jeden w wersji akustycznej, a wśród
nich takie klasyki jak "Scarsick" (2007), "BE" (2004) czy "Remedy Lane"
(2002). Każde z tych wydawnictw to imponujące, wielowarstwowe concept
albumy, dotykające trudnych społeczno-politycznych tematów, przy
jednoczesnym manifestowaniu bardzo intymnych i indywidualistycznych
poglądów.
Międzynarodowe uznanie zyskali w 2002r. dzięki
albumowi "Remedy Lane". Pisanie materiału na tę płytę było dla
Gildenlowa szczególną terapią, dzięki której mógł dojść do siebie po
bolesnych doświadczeniach nieudanego związku. Po wspólnej trasie z
Dream Theater już cała Europa wiedziała, że ze Szwecji wieje ożywczy
wiatr. Na akustycznym koncertowym albumie "12:5" Pain of Salvation
zaprezentowali swoje łagodniejsze oblicze, lecz już niebawem miała się
rozpętać prawdziwa burza. A rozpętała się dzięki albumowi "Be", na
którym zespół powędrował przez najgłębsze odmęty prog metalu.
Najbardziej wyrafinowana odmiana rocka progresywnego zmieszała się z
elementami muzyki metalowej i klasycznej, a w tle pobrzmiewały również
echa folk i gospel. Niezwykłe brzmienie udało się osiągnąć dzięki
udziałowi 9-osobowej orkiestry, w skład której weszły wiolonczela,
altówka, skrzypce, flet, klarnet, klarnet basowy, tuba oraz instrumenty
perkusyjne. Sam Gildenlow przyznał, że bez orkiestry album "Be" nie
byłby tym, czym jest. A jest współczesną baśnią o początkach życia;
opowiada o ludzkości, Bogu, naszym stosunku do wiary i nauki.
Najważniejsze ze wszystkich stawianych pytań brzmi: Jak to wszystko się
ze sobą łączy? Nauka daje nam kilka wskazówek, lecz nie jesteśmy w
stanie pojąć do końca złożoności tego systemu. Jesteśmy przecież jego
częścią i nie potrafimy spojrzeć na wszystko z zewnątrz. W ramach trasy
promującej album "Be" zespół pojawił się po raz pierwszy w naszym
kraju, by wystąpić 30 kwietnia 2005 w Krakowie.
29 stycznia 2007 na rynku pojawiło się kolejne dzieło
formacji zatytułowane "Scarsick", nagrane już bez Kristoffera
Gildenlowa, który w miedzyczasie opuścił zespół. W ramach trasy
promocyjnej tej płyty grupa ponownie odwiedziła Polskę, by pojawić się
20 lutego 2007 w Warszawie i 21 lutego 2007 w Krakowie.
Wydany w listopadzie 2009 roku minialbum "Linoleum"
był wprowadzeniem do dwupłytowego projektu "Road Salt" i stanowił
jedynie małą zapowiedź mającej się wkrótce ukazać większej całości.
Wydanie minialbumu poparte zostało szeregiem koncertów
w całej Europie i Rosji, zespół pojawił się również jako support przed
występami Dream Theater w Australii, a także wziął udział w
Melodifestivalen… szwedzkiej edycji eliminacji do konkursu piosenki
Eurowizji, wydarzeniu śledzonym przez miliony widzów państwowej
telewizji. Podczas konkursu PAIN OF SALVATION zaprezentował nastrojowy
utwór "Road Salt" i zarówno jakość piosenki, jak i samo wykonanie
spotkały się z imponującym odzewem ze strony publiczności, pomimo
raczej nietypowego, jak na tego typu konkurs, charakteru zespołu.
Występ katapultował PAIN OF SALVATION do głównego nurtu uwagi mediów.
Prawdziwym sukcesem było otrzymanie "jeszcze jednej szansy" i przejście
do drugiego etapu konkursu. Choć ostatecznie zespół nie zakwalifikował
się do finału, utwór "Road Salt" zdobył ogromne uznanie we wszystkich
zakątkach Szwecji, docierając aż do 12. miejsca na liście najlepiej
sprzedających się singli, gdzie konsekwentnie się utrzymuje, nie dając
szansy kolejnym utworom z albumu.
Album "Road Salt One" (nazywany również "Road Salt -
Ivory") ukazał się w maju 2010.
Gildenlöw komentował: "Road Salt One to 12 spoconych,
pokrytych żwirem utworów; to motyle wtopione w asfalt, nieprzebyte
ścieżki i odważne decyzje. Nie będą błagały abyś je polubił, nie będą
szukały usprawiedliwienia, nie przeniosą cię bezpiecznie na drugi brzeg
rwącej rzeki. Jeśli nie dotrzymasz im kroku, pozostawią cię na skraju
drogi. Road Salt One może naprawdę okazać się szorstkim kochankiem.
Jeśli jednak masz odwagę podążać za nim całym swoim sercem i ośmielisz
się poddać jego głosowi, zabierze cię do miejsc, które bałeś się
wcześniej odwiedzić."
W marcu 2011 Gildenlöw zapowiedział premierę drugiej
części "Road Salt". Ma ukazać się we wrześniu. Wtedy też zespół pojawi
się w Polsce po raz trzeci jako jedna z gwiazd czwartej edycji
festiwalu "Ino-Rock".
Aktualny skład formacji:
Daniel Gildenlöw - vocals, guitar
Johan Hallgren - guitar, backing vocals
Fredrik Hermansson - keyboards, synthesizers
Léo Margarit - drums, backing vocals

______________________________________________________________________________________________________


BRENDAN PERRY
Pochodzący z Londynu
kompozytor, wokalista i multiinstrumentalista, współzałożyciel
legendarnej formacji Dead Can Dance, jest jedną z najbardziej
intrygujących postaci muzyki alternatywnej trzech minionych dekad.
Perry, urodzony w angielsko-irlandzkiej rodzinie, dorastał we wschodnim
Londynie, do czasu aż jego rodzice zdecydowali się przenieść do Nowej
Zelandii. Tam w 1977 roku, pod pseudonimem Ronnie Recent, rozpoczynał
muzyczną karierę jako basista, później także wokalista punkowego The
Scavengers. Po dwóch latach zespół przeniósł się do Australii,
zmieniając nazwę na Marching Girls. W 1980 roku Perry opuścił skład,
wybierając ścieżkę solowych eksperymentów muzycznych. Rok 1981 zapisał
się jako data utworzenia Dead Can Dance. Początkowy skład formacji to
Brendan Perry, Simon Monroe i Paul Erikson, który jako ostatnia
zasiliła Lisa Gerrard. Przez szesnaście lat działalności Dead Can Dance
nagrało 9 albumów. W 1999 roku, podczas pracy nad "Spritchaser",
ostatnim albumem formacji, dla Lisy i Brendana stało się jasne, że
przestali podążać w tym samym kierunku, w konsekwencji czego podjęli
wspólną decyzję o zakończeniu współpracy muzycznej i rozpoczęli pracę
nad solowymi projektami. W tym samym roku Perry zrealizował "Eye of the
Hunter", płytę która prawie w całości została nagrana z wykorzystaniem
"żywych" instrumentów. Lata 2000-2005 Perry spędził w Quivvy Church w
Irlandii, gdzie wraz ze swoim bratem Robertem prowadził warsztaty
perkusyjne z wykorzystaniem tradycyjnych afrokubańskich i
wschodnioafrykańskich bębnów. W tym samym kościele powstawały płyty
Dead Can Dance - "Into The Labirynth", "Spritchaser" i solowy projekt
Perry’ego "Eye of the Hunter". Po jedenastu latach Brendan Perry
powrócił z nowym wydawnictwem "Ark", na którym pojawiły się m.in.
utwory "Babylon" i "Crescent", skomponowane w związku z krótką
reaktywacją Dead Can Dance w 2005 roku (i promowane podczas Dead Can
Dance Reunion Tour).
Na pełnych magii koncertach w roku 2010 i 2011 artysta
wykonuje wraz ze swoim zespołem materiał z dwóch solowych albumów, ale
też z repertuaru Dead Can Dance, jak i kompozycje premierowe.


Źródło: Materiały promocyjne organizatora


Strona internetowa:
www.inorock.pl


Ceny biletów:

- 99 zł - do 31.08,
- 115 zł - od 1.09.

Inowrocławski Teatr Letni

ul. Świętokrzyska 107
Inowrocław

Wydarzenie archiwalne.


Komentarze

blog comments powered by Disqus

Polecane


Wydarzenia okolicznościowe

Ostatnie komentarze

Populararne wątki

Rekomendacje

Polecane strony

Polecane wydarzenia

Pod naszym patronatem (wszystkie)

Wspieraj z nami

Relacje z imprez (wszystkie)